<title_newspaper=Przekrj> 
<title_article=Kurujmy si w zimie> 
<author_1= Wiech>
<author_2=> 
<language=pl> 
<style=press>
<year="1952">
<month="1">
<date=1952-01-27>
<period=w>
<status=1_obieg>
<support=paper>
Utar si niedorzeczny pogld, e kuracj zdrojow w ktrymkolwiek z naszych wspaniaych uzdrowisk, poza jedn moe Krynic, naley przeprowadza wycznie podczas miesicy letnich.
Std przepenienie latem w domach wczasowych, dugie kolejki do zabiegw, tok w pocigach itp. Korzystajc z uzdrowisk w zimie, unikamy tego wszystkiego. eby ostatecznie zachci niezdecydowanych do zimowej kuracji podaj poniej odstraszajcy obrazek powrotu z uzdrowiska w lecie, zaczerpnity z wasnego pamitnika.
Pewnego niedzielnego wieczoru znalazem si na peronie dworca w Wabrzychu, oczekujc na pocig z Jeleniej Gry do Warszawy. Otacza mnie tum kuracjuszy i zwykych podrnych. Ale byem spokojny o miejsce, miaem bowiem w kieszeni delegacj subow.
Obok mnie staa eteryczna blondynka z dwiema walizkami, ktra jak si dowiedziaem z rozmowy jak prowadzia z ssiadami, odbya wanie kuracj w Cieplicach. Punktualnie o ktrej tam godzinie wpad na peron popieszny do Warszawy. Podbiegem do wagonu, na ktrego stopniu stan konduktor, kategorycznie dajc od toczcych si podrnych okazania delegacji subowych.
Ale wyszy tu na jaw niezwyke wartoci zdrojw dolnolskich jako skarbnicy siy i energii. Eteryczna blondynka pdzc na czele watahy kuracjuszy, rozbijaa w puch wszystkie przeszkody. Jednym uderzeniem nieduej walizy w pier pozbawia konduktora tchu. Drugim ciosem rcznego nesesera zrzucia go ze stopni, usiujc wtargn jako pierwsza do wagonu.
Ale reszta podrnych te przez miesic czerpaa tyzn dla ducha ze lskich Krynic w wieradowie, Kudowie czy Cieplicach.
Zwary si w wskich drzwiach te wszystkie siy, oraz koo tuzina waliz i ani we wte ani we wte. Korzystajc z zamieszania przeczogaem si po kbowisku cia i wkrtce znalazem si w korytarzu wagonu.
</support> 
</status> 
</period> 
</date> 
</month> 
</year> 
</style> 
</language> 
</author_2> 
</author_1> 
</title_article> 
</title_newspaper>